Wprawdzie na oficjalnej stronie ani na myspace nie ma jeszcze takiej informacji, ale polskie źródła podają, że 6 lutego 2010 Archive ponownie przyjedzie do Polski zagrać live. Tym razem pojawią się we Wrocławiu w Wytwórni Filmów Fabularnych w ramach cyklu "wROCKfest prezentuje".
Nie wiem jeszcze, kto jest organizatorem koncertu. Trochę teraz żałuję, bo wolałabym jechać na koncert do Wrocławia niż do Poznania, ale cóż, nie było do końca wiadomo, czy zagrają czwarty koncert z rzędu w tym sezonie w naszym smutnym kraju.
A biletów na styczniowy koncert w Poznaniu już nie ma...
Zatem kto chciałby zobaczyć Archive na żywo, a zaręczam, że warto, niech się długo nie zastanawia nad zakupem biletów na wrocławski koncert. Cena biletu to około 120 złotych.
Tak, podoba mi się. Dosyć.
Prawie w takim samym stopniu jak "Origin of Symmetry" i "Black Holes and Revelations" (to moje dwa ulubione albumy studyjne Muse).
Podoba mi się między innymi dlatego, bo jest różnorodna i słyszę wiele dobrych wpływów na tej płycie. Wyraźnie słychać na nim inspirację twórczością Queen, od pierwszego przesłuchania trudno tego nie zauważyć ("Resistance", "United States of Eurasia"). Trudno też nie dostrzec wpływów Depeche Mode, np. w utworze "Uprising" czy "Undisclosed Desires", ten ostatni natychmiast stał się jednym z moich ulubionych z tej płyty. Z kolei w utworze "Unnatural Selection" - nie wiem, czy słusznie - słyszę brzmienia System of a Down.
Cóż, zarówno Depeche Mode, SOAD, jak i Queen to z pewnością dobre źródło inspiracji. Chociaż moim zdaniem "The Resistance" momentami niebezpiecznie "trąca" popem: "Uprising", mimo całej swojej "rockowej elektroniki" z powodzeniem, przy dość uporczywej promocji w Radio Zet ;-), mógłby stać się "przebojem".
Muszę się też przyznać, że najbardziej wzięło mnie trzyczęściowe symfoniczne "Exogenesis", ale cóż, proszę wybaczyć tutaj kompletny brak obiektywizmu, w końcu najdłużej w moim sercu siedzi rock progresywny (a tylko na marginesie dodam, że nie sposób nie zauważyć w trzeciej części natarczywego i celowego, zdaje się, podobieństwa do Sonaty Księżycowej Beethovena).
Chciałabym jednak móc w końcu zobaczyć ich na koncercie, przecież podobno jest to jeden "z najbardziej ekscytujących zespołów koncertowych na świecie"...No, i te teorie spiskowe... :-D
Poniżej, dzięki serwisowi Grooveshark, zamieszczam listę odtwarzania The Resistance:
Równo rok temu był Kraków.
I było wspaniale. Na to miasto nie ma siły, wciąż chcesz tam wracać.
Na każdym rogu kawiarenka lub knajpa, Rynek zalany turystami, bruk Kazimierza tonący we mgle, a "może to ten deszcz"...
Śledzie po burłacku i pierogi z wiśniami w rosyjskiej knajpie, sushi & sake nad Wisłą, urodzinowe prosecco wypite w piątek w południe, Swing Fenomeno Club on Saturday night...
"Widzę cię, tak, wiem
Nie zrobię więcej zdjęć - tak, wiem..."
I teraz mi żal, że nie ma powrotu do tego, co było.
Tęsknię.
The Antlers to młody amerykański zespół, stworzony przez Petera Silbermana w 2006, generalnie zaliczany do alternatywy, indie rocka (independent underground music). Do tej pory wydali cztery studyjne albumy, łącznie z "Hospice" (2009), który jest ich pierwszym koncept-albumem. Jest to opowieść o stopniowej utracie ukochanej osoby umierającej w szpitalu na raka. Obawiałam się znaleźć na tej płycie nadmiar patosu i rzewnych ballad, ale tak się nie stało. Oszczędność formy i bogactwo opisywanych emocji to siła tej płyty. Nie drażni nawet nieco beznamiętny choć melodyjny, shoegazeowy falset wokalisty, który przy tak silnie naznaczonej uczuciowo treści, jest tutaj całkiem na miejscu.
Muzycznie tez jest bardzo interesująco: ja usłyszałam brzmienia ambientu, folku, electropopu, psychodelii, ktoś bardziej wyedukowany na pewno doszuka się więcej.
Nie mam nawet ochoty, by dobrze wyglądać. Nakupiłam sobie filmów, książek (na tak zwane "jesienne wieczory"), ale nie oglądam, nie czytam, jednocześnie zdając sobie sprawę, że ten bunt nic nie da. Nie ma takiej siły, by przywrócić słońce do życia. No, nie ma.
Minął tydzień od niezapomnianego koncertu w Warszawie, gdy dowiedziałam się, że niedługo wrócą: a dokładnie 19 stycznia 2010 zagrają kolejny koncert, tym razem w Poznaniu, w Eskulapie, ramach Poznań Alternative Fest.
Oczywiście jadę.
Nie mogłabym przegapić takiej dawki wrażeń: bilety kupiłam na bilety24.pl od razu, jak tylko się pojawiły.
A jutro w końcu, mam nadzieję, kilkakrotnie odkładana premiera Controlling Crowds Part IV...Wprawdzie singiel promujący krążek, tj. "The Empty Bottle" niespecjalnie mnie zachwycił, ale za to "Lines" (...lines lines lalalala lines lines lalalala...)zagrane na koncercie dało mi nadzieję na kolejną muzyczną ucztę.