czwartek, 8 października 2009

Dziś wolałabym siebie nie spotkać


Ale ucieszyłam się.
Herta Müller otrzymała dziś w końcu Literacką Nagrodę Nobla. W Polsce jej książki wydało Wydawnictwo "Czarne", które notabene "specjalizuje się" we współczesnej prozie, głownie z Europy Środkowej, również polskiej. Warto tam zajrzeć, poszperać.
Hertę Müller tłumaczyła Katarzyna Leszczyńska, podobno zrobiła to genialnie.
Rok temu przeczytałam "Sercątko", które rozłożyło mnie na kwanty. Próbowałam przekonać do jej przeczytania paru znajomych; jednak nikogo nie zachęciło to, że powieść pokazuje życie w Rumunii w czasach dyktatury Ceausesçu. Właściwie każda jej książka jest przesiąknięta klimatem tamtych czasów, prześladowań, przesłuchań, totalitaryzmu.
Mnie ujął najbardziej język tej prozy: poszatkowany semantycznie a jednocześnie ścisły, hipnotyczny i dosadny, wytwarzający gęstą, duszną i mroczną atmosferę, dziecięco bezwzględny i nieobliczalny. Z pozoru niewinne słowa tną jak tasaki. Zatrzymywałam się prawie nad każdym zdaniem i stawiałam serce w słup z wrażenia. Miałam ochotę podkreślać ołówkiem każde takie zdanie, nauczyć się na pamięć, cytować.
Tytułowe "Sercątko" bije mimo wszystko, mimo strachu i upodlenia.

Poniżej wywiad z pisarką zamieszczony w czerwcu tego roku w Dużym Formacie:
Przećwiczyłam śmierć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz