piątek, 31 grudnia 2010

walking away



wypłakałam całą samotność w osiem studni
każda głęboka na dwanaście miesięcy

oczy od dawna już suche
i tylko
wycieram mokrą szmatą spolegliwe uśmiechy
ostatni raz

pod żebrem mam już inny świat
wybacz



Obraz: DIGART
Muzyka: Skunk Anansie, You'll follow me down

środa, 8 grudnia 2010

nagle zapomnieć wszystko



 ach czemu w miejscu masz stać, na boki zacznij się chwiać
zrób jeden szybki krok w przód, na przekór reżimom mód
wyłamać możesz się im, właśnie teraz

rozpieprzyć czas w drobny mak, choć czasu pozornie brak
bagaż wykroczeń i win, jak gdyby był byle czym
odrzucić możesz go dziś, właśnie teraz

dziś ci wyjawię skrycie, że chciałbym wielką czystką
rozpocząć nowe życie: życiorys, nazwisko
nagle zapomnieć wszystko

ten wyliczany od lat rachunek zysków i strat
to wielki przekręt i pic, w którym nie zgadza się nic
więc spalić możesz go dziś właśnie teraz

przeginaj, wszczynaj i grzesz, wyczyniaj przy nas co chcesz
w obszarach fikcji i złud swych wrogów beztrosko zgub
to musi zdarzyć się dziś właśnie teraz

coś tu bez przerwy zgrzyta, skręciłem w zły korytarz
i pod nie tymi drzwiami, ja czekam
ty czekasz, on czeka
my czekamy

poniedziałek, 6 grudnia 2010

wciąż stoję po szarość




Niczego się nie nauczyłam, wciąż tuczę się złudzeniami, a ty dzisiaj masz już jakby inną twarz. Mroczki z rozczarowań zasnuwają oczy, czasem je w końcu przecieram, wypuszczając wcześniej uwięzione zdumienie: że też mogłam dać wiarę... Adiutant Cynik szybko przybywa w sukurs, z łatwością przepędza Bezdenną Naiwność na cztery strony. Wrócę po raz ostatni do swojego bezpiecznego szarego zawieszenia, tam nie ma uniesień, czekania, łez ani śmiechu. Zapomnienie to azyl.

żadnego happy endu nie będzie

/>
Obraz: Zdzisław Beksiński Muzyka: Porcupine Tree - Arriving Somewhere, But Not Here

niedziela, 5 grudnia 2010

solitude state




"if you stop to feel, you won`t feel pain
if you stop to dream, you won`t lose again
you lose again" 




Więcej na: MySpace oraz na WAFP
A TU można ściągnąć album gratis. 

piątek, 3 grudnia 2010

so close so far



Nigdy wcześniej nie byłam bardziej pewna.

A jednak, gdy tylko tracę cię z oczu, twardy grunt staje się cienkim lodem. 
I gdy już niemal słyszę dziecięcy śmiech w naszym domu, trzeźwieję i nagły strach podcina mi kolana.
Tak bardzo nie chcę znów przegrać.

obiecaj mi siebie
zdejmij ze mnie
lęk i cudze spojrzenia 
nie twoje ślady ust i dłoni

bez ciebie
żyję za karę


"And I had a feeling it was coming on
I felt it coming
For so long.
If I'm to be the fool
Then so it be."


Obraz: Digart

Muzyka: Scout Niblett (Feat. Will Oldham) - Kiss

niedziela, 28 listopada 2010

all order left my life



Muzyka: Soulsavers, Unbalanced Pieces

niedziela, 21 listopada 2010

blisko pola



Jeśli jeszcze nie znacie łódzkiej formacji blisko pola, to najwyższa pora na wieczorek zapoznawczy z ich eksperymentalną psychodeliczną muzyką. Zespół powstał w 2008 roku, poniżej debiutancki album z 2009. Zapraszam do wysłuchania całej playlisty, warto, moim zdaniem są genialni. Mnie szczególnie ujął hipnotyzujący wokal...



Na Bandcamp można ściągnąć cały album.

Więcej na MySpace

poniedziałek, 15 listopada 2010

stain me tonight



Idzie zima. Blask dnia maleje, wykradzione godziny kraczą nad głowami, a my nie mamy gdzie spleść się w warkocz snu.
Wiesz, od tamtego dnia serce bije mi w brzuchu, trzepocze, tłucze się o ściany.
Pulsuję rozgrzaną rzeką, paruję prosto w listopad, piżmowym dymem w nadchodzący ziąb.
Śnię tobą, spoglądam twoimi dłońmi na moją skórę pod czarną jedwabna mgłą.

a jeśli to na ciebie czekałam?

zostań proszę
we mnie na dłużej

ukołyszę cię
po szczyt



Zdjęcie: Internet.

sobota, 6 listopada 2010


Gdybyś tylko mógł być przy mnie, gdy zaczynam tracić nadzieję... gdybyś mógł ratować ją, gdy wycieka  tchórzliwie szarpanymi dziurami w sercu.
Na pewno nie pozwoliłbyś, by wątpliwości wielkie jak grochy żłobiły szare bruzdy w moich policzkach.
Uwierzyłabym, że mogę żyć inaczej. Że mogę cię kochać, kiedy tylko chcę.



Obraz: Wojciech Siudmak

czwartek, 4 listopada 2010

Penny Sparkle by Blonde Redhead



Sesja w 4AD promująca nową płytę Blonde Redhead.

Tracklista:

Here Sometimes
Love Or Prison
Will There Be Stars
Oslo
Not Getting There



Cudowne.

Poniżej playlista z całą płytą. Ja już zakupiłam to melancholijne cudo.



Reszta na MySpace

niedziela, 31 października 2010

wrapped up


nareszcie
uśmiecham się naprawdę
zapięta w twoją ciepłą skórę
po sama szyję
w koszuli z twoich ramion
zdobyłam pewność

już wiem



Obraz: Antonio Roybal
Muzyka: Placebo I KNOW

sobota, 30 października 2010

The Smiths - There Is A Light That Never Goes Out



[...]

Take me out tonight Take me anywhere, I don't care
I don't care, I don't care
And in the darkened underpass I thought Oh God, my chance has come at last
But then a strange fear gripped me And I just couldn't ask

Take me out tonight Oh take me anywhere, I don't care
I don't care, I don't care 
Driving in your car
I never never want to go home Because I haven't got one
No, I haven't got one

[...]

piątek, 29 października 2010

unfolding




wiesz
mam już wszystkie objawy

prosta
na którą mogłabym wyjść
już nie istnieje

więc tym razem to ja
muszę być ofiarą



Obraz: Aleksander Korman, żródło: DIGART

niedziela, 17 października 2010

drowning in



w tym winie czuć było smak krwi
od pierwszego dotyku

okruchy ciebie kłują w przeponę
już drugi dzień

boli
perspektywa zaciśnięcia warg
na szklance z wodą
zamiast


wtorek, 12 października 2010

wake up, change is come

stwardniałe źrenice 
punktują każde potknięcie


coraz częściej
głos masz w górze
wtedy na moment trzeźwieję
a potem 
znów dolewam sobie wódki


byle-jakoś 
do przodu mężu
w zdrowiu i w chorobie
kurwa

poniedziałek, 11 października 2010

niedziela, 5 września 2010

Fonovel w Warszawie


W czwartek 9 września o 21.00 Fonovel da kolejny koncert, tym razem w Warszawie, w klubie Sen Pszczoły na Pradze, na ul. Inżynierskiej 3. Wstęp kosztuje jakieś grosiki.
A kto jeszcze nie wie, ki diabeł i jak gra, niechaj czyta tu: The Sounds of Reality

Muzyka do posłuchania na profilu zespołu MySpace.
A poniżej  bonusik:

środa, 1 września 2010


słońce już w jesieni utonęło

popatrz
 moja dłoń coraz starsza
mam tak krótką linię życia

niedziela, 29 sierpnia 2010

indifferentudine



jeszcze jedna 
pigułka jak zbroja

umysł zaciśnięty daleko
o niebieskich migdałach 
o estetycznie sklepionym ciele
o łąkach z dzieciństwa

makijaż
wódka
i żel

nic nie czuję 

od dawna

wtorek, 24 sierpnia 2010

Madeline Speak(s) about fears






Pierwszy raz usłyszałam ich w lutym. Zachwyciłam się od razu, głównie brzmieniem gitar, no i wokalu.
Madeline Speak to amerykański zespół rockowy z pogranicza alternatywy, indie i metalu, oto skład:
Andy - lider, wokal, gitara akustyczna
Vince - gitara basowa
Jonathan - perkusja
Javier, David - gitary elektryczne
Mają już za sobą udany debiut, wydali EPkę, "Cellar Tapes", niestety, kupić można było ją jedynie na iTunes lub na Amazonie, więc pozostało mi słuchanie muzyki w sieci.
Dostali nominację w konkursie Los Angeles Music Awards 2010 w kategorii Best Male Vocalist, zatem wypływają już na szerokie wody.
W tekstach można odnaleźć sporo chrześcijańskich odniesień, zawsze dziwnie słuchało mi się rocka nasączonego Chrystusowym nauczaniem, ale tu jest całkiem dobrze. Jeśli chodzi o muzyczne inspiracje to zespół wymienia Metallicę, Tool, Nirvanę, NIN, Depeche Mode, Muse jako główne wpływy.

Obecnie czekam na materiały od zespołu, które mają do mnie przyjść ze Stanów pocztą, zobaczymy, czy Andy dotrzyma słowa :-) Jeśli dotrzyma, to wtedy będzie tu więcej o Madeline Speak, a tymczasem zachęcam do odwiedzenia ich profilu na MySpace i posłuchania.

Andy jest przystojny chłopak, tak na marginesie! :-P



poniedziałek, 23 sierpnia 2010

time won't wait for us



nie życzę już sobie
tu i teraz
jesień idzie
nadal nie mam domu

pod tesco pijany cieśla ze zrośniętymi palcami 
błogosławi mnie za dwa złote

niech ci bóg pracą wynagrodzi - mówi

wiatr czyści chodnik opakowaniem po czipsach
brudne dziecko daremnie oswaja beton 
w fabryce maszyny szwankują mój mózg

obieram ziemniaki bez końca

niedziela, 22 sierpnia 2010

an idea like a virus



od porannego brzasku
wolę niemożliwe
gałkami ocznymi tyłem do powietrza
ze świadomością na lewą stronę
gdzie akacje zakwitają na czerwono
język porasta szarymi piórami
a ty gładzisz mnie po plecach przed Palazzo Ducale


dlaczego nie przynosisz mi róż
mam to w dupie
że mężczyźni kochają tak tylko w filmach



Obraz: Marcin Kołpanowicz.

wtorek, 17 sierpnia 2010

Sfoglia Ricotta Pomodori



Często z nerwów nie wiem, co ze sobą zrobić. Wtedy idę do kuchni wypocić frustrację i wymiksować się ze stresów.  Wyłączam analizowanie, rozmyślanie, rozpaprywanie spraw bieżących  na rzecz dobierania smaków i delektowania się zapachami.

Nie lubię marnować jedzenia, dlatego często robię różne zapiekanki, placki, "przegryzajki", które świetnie sprawdzają się potem jako np. lunch do pracy. Miałam w domu paczkę francuskiego ciasta, świeżą bazylię, resztkę serka ricotta, trochę mascarpone i nasz rodzimy serek Capri. Roztarłam serki widelcem na gładką masę, dodałam trochę słodkiej śmietanki 30%, posiekanej bazylii,  rozgniecionego pomidora (bez gniazd nasiennych) i trochę koncentratu pomidorowego do smaku, doprawiłam solą i pieprzem.
Ciasto francuskie pokroiłam na prostokąty, połowę prostokątów ponacinałam jak na zdjęciu. Na ciasto nakładałam masę serowo-pomidorową, brzegi prostokątów smarowałam wodą, przykrywałam ponacinanymi kawałkami ciasta i zlepiałam porządnie rogi. Ciastka można posmarować rozbełtanym żółtkiem. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez ok. 15 minut.
Pysznie smakowały również na zimno z dojrzewającą szynką i wędzonym boczkiem.

niedziela, 15 sierpnia 2010

"Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie"





J 2,13-25
 Blisko już była Pascha u Judejczyków, więc Jezus udał się do Jerozolimy.  Na terenie świątyni zastał sprzedających woły, owce i gołębie, a także tych, co siedząc tam, wymieniali pieniądze.  Zrobił więc sobie bicz z postronków i wyrzucił wszystkich z terenu świątyni, także owce i woły; pieniądze wymieniających rozsypał, a ich stoły poprzewracał. Do sprzedawców natomiast gołębi powiedział: "Usuńcie to stąd i nie róbcie targowiska z domu mojego Ojca". 


*Obraz: DIGart

Nie mogę już zdzierżyć bałwochwalczego jazgotu.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

A na przedmieściach...


A co słychać w Kanadzie?

/embed>

Arcade Fire udostępnili w sieci do odsłuchu ich nowy album "The Suburbs", nad którym pracowali ostatnie dwa lata. Kto lubi melodyjny i przyjemny indie-rock, może włączyć sobie powyższą playlistę i się elegancko zrelaksować. Pełna godzina muzyki.


Ależ fajnie grają.

niedziela, 1 sierpnia 2010

Sierpniowy chillout


Sébastien Tellier - Look from Record Makers on Vimeo.

Trochę elektronicznego retro-popu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, zwłaszcza w sierpniowe wieczory.
Zapraszam do lektury mojego tekstu o Sébastien Tellier na: The Sounds of Reality .
Poniżej można posłuchać ostatniego albumu artysty, "Sexuality".






piątek, 23 lipca 2010

mondo cane


Boję się wystrzałów, burzy i wody.


Umiem mówić chrapliwym głosem.


Podrzucam psie chrupki do góry i łapię w locie jak psi cyrkowiec.


Boję się kotów, ale czasem muszę im nawtykać.


Gorąco...





PS: Podobno koncert we Wrocławiu był nieziemski... jeszcze wiele takich niezwykłych zdarzeń mnie w tym roku ominie... ech, pieskie życie ;-)

sobota, 10 lipca 2010

tiramisù classico


Chodziło za mną odkąd tylko zrobiło się lato: smak gorzkiego kakao w połączeniu z kawą oraz lodowatym aksamitnym śmietankowym kremem. Ten deser jest tak pyszny jak proste jest jego wykonanie. Wersji jest wiele, ja jestem zwolenniczką przepisu tradycyjnego, który wzbogacam likierem w zależności od nastroju.
Potrzebne: mascarpone (Piątnica, niestety, średnio się nadaje, bo ma słonawy posmak), świeże jajka, cukier puder, biszkopty savoiardi lub ladyfingers, kakao gorzkie, bardzo mocna kawa espresso, opcjonalnie jako dodatek wino marsala, likier cointreau lub amaretto.
Proporcje: na każde 250 g daję 2 jajka i 2 płaskie łyżki cukru, ale można zrobić mniej słodki krem, a dosłodzić espresso.
Kolejne kroki:
- zaparzyć bardzo mocne espresso
- ewentualnie posłodzić espresso wg uznania lub dodać likier
- jajka umyć i sparzyć we wrzątku (30 sekund) i natychmiast włożyć do zimnej wody
- oddzielić żółtka od białek i ubić je na białą puszysta masę z cukrem pudrem
- ubić również połowę białek ze szczyptą soli na sztywną pianę
- połączyć mascarpone z żółtkami, można dodać łyżkę alkoholu do masy
- dodać pianę z białek i delikatnie wymieszać mikserem
- układać suche biszkopty w blaszce i delikatnie polewać je ostudzoną kawą - można też szybko zanurzać biszkopty w kawie i dopiero układać
- na biszkopty wyłożyć połowę kremu, wyrównać i dokładnie oprószyć kakao
- ponownie ułożyć warstwę "napitych" biszkoptów (w druga stronę niż poprzednia warstwa)  oraz kremu i posypać kakao
- udekorować dowolnie: listkami mięty, siekanymi orzechami lub wiórami czekolady
- wstawić do lodówki na co najmniej 5 godzin.
* Piana z białek nie jest konieczna, ale nadaje deserowi lekkości i puszystości. Białka można spokojnie zamrozić i wykorzystać kiedyś tam, na przykład na bezę.
**Ilość kremu i potrzebnych biszkoptów zależy od wielkości formy: moja forma ma 22 x 22 cm, kupuję zatem 750 g mascarpone i dwa opakowania ladyfingers.
***Moim zdaniem, najlepiej smakuje po 12 godzinach.

Poniżej tutorial:

czwartek, 24 czerwca 2010

poniedziałek, 14 czerwca 2010

provandosi



w lustrze
coraz rzadziej jej do twarzy
pół litra calimocho nie wygładza krzywd

czekanie na wrogów dobrego uwiera w boku
nie leży już cierpliwa zbroja
za ciasna w szyi
dusi i krępuje ruchy

dzień w dzień
wlecze się sama za sobą ociężale
chyba da już spokój

ukradkiem nocą w wannie
pozbędzie się ciała
i tak nie było idealne nie będzie szkoda



Obraz: Pastor Xisaq

piątek, 21 maja 2010

suicide is painless


We had fun, but there's nowhere to go.
No directions, we're here on our own.
Came from heaven, we're down on the ground.
No more dreams, we have swallowed them all.
We had fun but we're pushed to the floor.
Nothing left - we will always want more.
Feeling colder, it's hard to move on.
Bitter taste of the passion long gone.
We're shivering our way to sleep,
We're falling deep in crystal seas.
We waste our lives to chase a dream,
We burned the path to what is real.
Let's give us a try !
[...]


One last trip makes us want to go back to the place that we belong!
Cause there ain't no way to tackle the pain from the crash of coming down.



w malignie non stop kolor wystukuję chaotyczny kod
by poskładać roztrzęsione sekundy w zorganizowany ciąg
nanizać połamane dni na uregulowane koryto życia
zbudować podstawową komórkę

ale każda ścieżka bez odwrotu a wybór pozorny
to nie ja zaśmieję się ostatnia

ene due
suicide is painless


Obraz: Wojciech Siudmak

czwartek, 20 maja 2010

more sweet narcosis


codziennie
kulę się w płaszczu z twojego cienia
ty wzrokiem pieścisz mnie zdalnie
dławię się myślą
jakby to było
odstawić samokontrolę
gładkość skóry zetrzeć w pot
owinąć się językiem wokół
aż po spazmatyczną zapaść

i jakby to było
potem zaparzyć ci kawę rano



Obraz: Antonio Roybal

wtorek, 18 maja 2010

I can be anything


O ostatniej płycie The Flaming Lips napisano już rzeki słów, począwszy od tych, co to mieszają z błotem, a kończąc na tych, co peany pieją. Ja bawić się w domorosłego recenzenta nie będę, dość, że pokochałam ich ślepą miłością za tę płytę i od listopada raz po raz pobrzmiewa w moich uszach.
Tekstowo nie wyróżnia się niczym niezwykłym, czaruje nas treść prosta w odbiorze, odwołująca się do podstawowych uczuć rządzących naszym życiem; za to na poziomie muzycznym zawartość Embryonic ścina mnie z kolan. Ale w przypadku zagorzałej wielbicielki psychodeliczno-eksperymentalnych klimatów Mars Volty, ten zachwyt nie jest raczej niczym  nadzwyczajnym. Jest to dwunasty album w karierze zespołu, gościnnie wystąpiła Karen O z Yeah Yeah Yeahs , Thorsten Wormann oraz zespół MGMT.
W tym roku pojawią się w Polsce w sierpniu na Off Festivalu w Katowicach, osobiście uważam, że to spory sukces Artura Rojka i "superstar number one" tego festiwalu.
No, cóż, tegoroczne lato obfituje w wydarzenia muzyczne. Trzeba by mieć pełną kabzę albo urządzić sobie losowanie, na który festiwal się udać, a potem otrzeć łzy żalu.
Poniżej utwory, które polubiłam od pierwszego usłyszenia.

I CAN BE A FROG


WATCHING THE PLANETS


THE SPARROW LOOKS UP AT THE MACHINE


SEE THE LEAVES


Album - całe 70 minut muzyki - można przesłuchać w odtwarzaczu Grooveshark.

piątek, 14 maja 2010

Weekendowe sakiewki z owocami


Weekendowe śniadanie musi być inne niż to codzienne, zwyczajne, pochłaniane w pośpiechu o 7 rano.
 Ale z drugiej strony przygotowanie śniadania nie może też trwać zbyt długo, bo pusty żołądek tego nie zniesie. Wytyczne co do weekendowego śniadania są następujące:
- musi współgrać ze smakiem gorącego cappuccino
- ma być lekkie, ale pożywne
- słodki smak jest pożądany
- dobrze, żeby miało coś wspólnego z owocami

Zadowolenie rozleniwionych snem kubków smakowych gwarantują sakiewki z ciasta francuskiego,  wykonanie ich jest błyskawiczne: wystarczy gotowe ciasto francuskie oraz owoce - świeże, z puszki lub gęsta konfitura.
Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. W tym czasie kroimy radełkiem na kwadraty schłodzony płat ciasta francuskiego, blachę wykładamy papierem do pieczenia, układamy kwadraty ciasta na blasze, na środku każdego kwadratu umieszczamy zręcznie owoce, sklejamy rogi ciasta, wierzch smarujemy rozbełtanym żółtkiem i posypujemy grubym cukrem. Pieczemy około 10 - 13 minut. Można pożerać jeszcze ciepłe.
Uwagi:
- Ciasta pieką się bardzo szybko, trzeba pilnować, żeby się nie przypaliły.
- Najlepsze są "ciężkie" owoce: jabłka, truskawki, brzoskwinie, banany, gruszki.
- Mój typ to słodkie wiśnie z zalewy - smakują wybornie w zestawieniu z francuskim ciastem!
- Jeśli używamy konfitur lub powideł, trzeba pamiętać, że nie może być to zwykły dżem z żelatyną, bo w trakcie pieczenia wypłynie i przypali się.
W podobny sposób możemy zrobić mini-croissanty na śniadanko: zmieniamy tylko wykrawany kształt,  a więc kwadraty na trójkąty. 

środa, 5 maja 2010

szukam sprzedawcy marzeń


Ktoś dzisiaj zamachał mi przed nosem tłustym marzeniem. Zapach pozostał w nozdrzach, natrętny, przyklejony. Sparaliżowana permanentnym strachem przed zmianami przepuszczam jednak wszystkie okazje.


poniedziałek, 3 maja 2010

Svegliatissima







Z przebudzonej pamięci wydostał się zapach nagrzanych kwitnących jabłoni i zielonych miękkich trawą łąk sprzed dwudziestu pięciu lat. Znam pachnące kwiatowe poczwarki soczystych wiśni, szczepione ręką pradziadka grusze. Znam na pamięć każdy kawałek sczerniałej kory, znam każdy centymetr tej ziemi i każde źdźbło. Należę do echa z pobliskiego lasu, mój rozdygotany lodowatym prądem cień na zawsze utonął w leśnym strumieniu. Kawałek nieba oprawiony w porowate rozzieleniałe ramiona wchłania zmęczony umysł. Tutaj jestem. Koniec maligny.