sobota, 21 listopada 2009

BLUSZCZ


W październiku minął rok jak reaktywowano magazyn dla kobiet "Bluszcz", który pierwotnie ukazywał się w latach 1865-1939 jako tygodnik, będąc wtedy jednym z najbardziej prestiżowych wydawnictw dla kobiet. Na jego elitarność z pewnością miały wpływ publikacje takich autorów jak Gałczyński, Asnyk czy Orzeszkowa. Pierwszą redaktorką naczelną była poetka Maria Ilnicka.
Piszę o tym nie bez powodu. Przez lata próbowałam znaleźć dla siebie jakieś kobiece czytadło, bezskutecznie; w obecnych na rynku magazynach irytowały mnie wydumane artykuły o kosmetykach (nigdy sobie żadnych z nich nie kupiłam), "hajendowe" przepisy kulinarne dla żądnych egzotycznych wrażeń (z powodu niemożności zakupu większości składników nigdy żadnego nie wypróbowałam), ekskluzywne sesje modowe, a w działach "kultura" recenzje ograniczające się jedynie do "popowych" i szczególnie promowanych w mediach pozycji. Właściwie mało treści, dużo zdjęć i reklam. Kupowałam takie czasopismo, oglądałam kolorowe obrazki, czytałam 2-3 felietony i jeden wywiad i czasopismo lądowało w koszu. Wyrzucone pieniądze, nie mówiąc o papierze.
Spotkałam jednak "Bluszcz". Przyzwyczajona do magazynów typu "Mój Styl", "Pani", "Zwierciadło", kartkując "Bluszcz" poczułam zmieszanie, ujrzałam bowiem magazyn dla kobiet oparty jedynie na słowie pisanym!
Nie kłuje w oczy reklamami (reklam całostronicowych w ostatnim numerze naliczyłam 9 na wszystkich 172 stron), szata graficzna utrzymana jest w miłym dla mojego oka stylu retro, a co najważniejsze jest naprawdę "do poczytania": mnóstwo recenzji książek, fragmenty powieści, opowiadania, limeryki, felietony, wspomnienia, a nawet zagadki kryminalne do samodzielnego rozwiązania. Wszystko okraszone ilustracjami (tak, ilustracjami, nie fotografiami), głównie autorstwa Haliny Kuźnickiej. I, w co trudno uwierzyć, nie spotkacie tutaj żadnych tak zwanych celebrytów.
Z magazynem na stałe współpracują Bogusław Wołoszański, Dawid Rosenbaum, Izabela Szolc, Katarzyna Grochola, Marcin Brykczyński, Joanna Chmielewska, Bohdan Butenko, Juliusz Machulski, Janusz L. Wiśniewski, Henryk Sawka i wielu innych.
Można się spodziewać, że nie jest to superambitne opiniotwórcze czasopismo, ale chyba nie miało nim być, w punktacji od 1 do 10, daję mu 8. Z pewnością zapełnia pewna lukę na rynku wydawnictw dla kobiet.
Mam jedynie nadzieję, że pismo przetrwa na rynku bez cyklicznych kampanii reklamowych w mediach, bez gratisowych torebek, próbek, bransoletek, hitów disco i setki reklam wewnątrz.
Polecam wszystkim tym, które lubią czytać, niekoniecznie zawsze i wszędzie Noblistów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz